aleksander rozenfeld ur. w rosji 1941 roku, polak żydowskiego pochodzenia i poeta, którego wiersze do poduszki czytał sam papież jan paweł drugi (udzielił mu nawet papieskiej audiencji i pomógł w powrocie do kraju z politycznej tułaczki w ciężkich czasach). poza tym przyjaciel wojaczka, herberta, hłaski i innych. w izraelu nie odnalazł się, gdzie m.in. pracował jako hydraulik, listonosz czy sprzątający dworce. twierdzi, że ojczyzna jest tam, gdzie język, a on pisze tylko po polsku. owszem, na kurs hebrajskiego uczęszczał, lecz nie chciało mu się uczyć. mimo to, mocno podkreśla wyższość żydowskiej krwi nad polską, mawiając na przykład: "ulice wasze, kamienice nasze". mieszkał w wielu miastach w całym kraju, aktualnie związany ze śląskiem z powodu kobiety.
we wrześniu bieżącego roku, wystąpił na spotkaniu autorskim w klubie pań o wysokiej pozycji zawodowej, nazywających się "siostrami zmierzającymi ku lepszemu" soroptimist international. przeczytał kilka poematów i z grubsza opowiadał historie, od czasu do czasu wtrącając anegdody lub konkluzje polityczno-społeczne. partycypantki słuchały w zachwycie.
chodzi o to, że aleksander, który w internecie występuje pod nikiem olor, pisał kiedyś wiersze podnoszące na duchu lub skazujące do refleksji. aż tu nagle jakby wena opuściła, czy coś, bo poezja idzie mu trochę gorzej. nie ta epoka? z wrocławia to samo (masakra jakaś): był reżim, był bunt, były wiersze. przyszła wolność i sklepy, i taki straszny wybór poglądów, że nie ma natchnienia dla tych, którzy tworzyli podczas zaborów na wielkim anty-wygnaniu. większość czasu walczyli o wolność - o czym mają pisać, kiedy bunt zostaje pochłonięty, staje się wtórny, śmieszny, jak te wszystkie teorie spisku, o których wciąż w podziemiu nagrywają audycje? o pingwinach! troszkę mnie poniosło, ale myślę, że na taki żal, cytuję: "boli mnie, że kiedyś ludzie interesowali się tym, co piszę, a teraz nie", odpowiedź jest jedna - bo są inne czasy, potrzeby i zainteresowania.
szacun dla życiorysu pana rozenfelda oraz dla tych wszystkich wielkich osobistości, które spotkał na drodze. na koniec refleksja: "przyjaźnie zawiera się między ludźmi, nie między narodami", e.










foto e.